-Zgadłaś
***
Szłyśmy chodnikiem wzdłuż Long Street. Patrzałyśmy na wystawy sklepowe z myślą o kupnie nowych rzeczy. Tak ja materialistka chciałam nowych ubrań podczas gdy moja siostra potrzebowała nowych butów. Znów się zamyśliłam skupiłam na niej myśli. Jak mama dawał sobię radę ze wszystkim. Jak godziła pracę z nami ?
-...... Julie! Czy ty mnie w ogóle słuchasz ? - zapytała zezłoszczona Danielle
-Wybacz możesz powtórzyć?
-Znowu rozmyślasz nad Nadią ?
-Tak , martwię się o nią , powinnam spędzać z nią więcej czasu, a ja pracuję i jeszcze treningi , ale my i tak ledwo wiążemy koniec z końcem. - Danielle przytuliła mnie mocno
-Podziwiam cię - powiedziała mi - Masz 19 lat i wychowujesz 5 letnie dziecko.
-Lepsze to niż martwienie się czy w rodzinie zastępczej jest jej dobrze. - odparłam - Ale dręczy mnie to że nie mam dla niej tyle czasu ile bym chciała, Boję się że mnie znienawidzi.
-Przestań Jul , ona cię kocha. Jesteś dla niej jak matka.
-Pewnie masz rację. Ja też ją bardzo kocham. - odrzekłam właśnie podchodziłyśmy pod nasz blok. Wpisałam kod do domofonu i otworzyłam wielkie frontowe drzwi. Dani wcisnęła guzik z windą , która po kilku minutach była już na dole. Wsiadłyśmy obie i wcisnęłyśmy 6 piętro. Jechałyśmy w ciszy. Winda zatrzymała się po kilku chwilach i wysiadłyśmy na naszym piętrze. Mieszkanie Danielle znajdowało się na drugim końcu korytarza pod numerem 36 , a moje pod 32 . Szybkim ruchem odkluczyłam drzwi do mieszkania i wyrzuciłam rzeczy z treningu do kosza z brudnymi ubraniami i ulotniłam się za drzwi przy których stała już Dan. Zamknęłam je szybko i podeszłam do drzwi z numerem 34. Zapukałam , ale nikt nie otworzył. Powtórzyłam tą czynność jeszcze kilka razy, a drzwi otworzyły się i stanęła w nich stara babuleńka z siwymi włosami splątanymi w gustowny koczek.
-Cześć Julie - powiedziała spoglądając na mnie - Danielle - spojrzała na moją przyjaciółkę i wpuściła nas do środka.
-Nadia! Zobacz kto po ciebie przyszedł - powiedziała staruszka wchodząc do salonu , gdzie uśmiechnięta dziewczynka oglądała jakąś bajkę.
-Julie ! - krzyknęła i rzuciła mi się na szyję. Uniosłam ją lekko i okręciłam w okół siebie- Tęskniłam - powiedziała i zachichotała lekko - Patrz co dla ciebie narysowałam - rzekła i w mgnieniu oka przyniosła mi kartkę ze ślicznym dziecinnym obrazkiem kotka
-Jest śliczny kochanie - powiedziałam - A teraz ubieraj buciki , bo już idziemy - szepnęłam , a ona posłusznie wykonała to co jej poleciłam. Ubrała czarne trampki i poczłapała do mnie żebym je zawiązała. Uklękłam obok niej i wykonałam po jednej kokardce na każdym bucie.
-Dziękuję pani bardzo - zwróciłam się do pani Aurelii - Do zobaczenia w poniedziałek.
-Oczywiście! - powiedziała - Jaka to radość mieć takiego małego urwisa.
-Dziękuję jeszcze raz! - chwyciłam małą za dłoń i wyszłam z mieszkania pogodnej staruszki.
Hej :) Fajny rozdzialik :D Czekam na kolejny. Mam tylko jedną uwagę. Staraj się nie robić spacji przed przecinkami :)Ogólnie bardzo mi się podoba :))
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie
www.gabrielle-quinn.blogspot.com