niedziela, 10 marca 2013
Rozdział 1
-Julie wszystko w porządku? Nie wyglądasz najlepiej. - powiedziała zatroskana Danielle siadając tuż obok mnie na parkiecie. Pani Collins dostała jakiś pilny telefon ze szkoły swojej córki , więc zrobiła nam przerwę. Siedziałam cicho myśląc o Nadii , która jest teraz u naszej sąsiadki miłej staruszki. Zastanawiałam się co właśnie teraz robi , w co się bawi czy jest szczęśliwa. - Halo ? Ziemia do Julie Becker ? Żyjesz ?
-Zgadłaś
sobota, 9 marca 2013
Prolog
Julie szła korytarzem niosąc na ręku małe dziecko. Z każdym krokiem ocierała łzy. Ból po stracie tak ważnej osoby dobijał ją cholernie. Nie wierzyła w to że nigdy nie zobaczy pogodnego uśmiechu swojej matki , już nigdy nie poczuje jej słodkiego zapachu. Ale to nie o nią chodzi , ona szybko się przyzwyczai co innego z jej siostrą której główka bezwładnie opadała na jej ramieniu. Jak ona zniesie śmierć matki, kto ją teraz wychowa? Te myśli tłukły się w jej głowie. Wyszła ze szpitala i skierowała się do samochodu. Kliknęła alarm i włożyła Nadię do fotelika na tylnym siedzeniu Volkswagen'a . Sama usiadła na miejscu kierowcy i ruszyła do domu. Drogi były puste więc jazda przez miasto zajęła jej zaledwie parę chwil. Zatrzymała samochód na Oak Street pod białym domkiem. Znów wyjęła 4-letnie dziecko z fotelika i podeszła pod frontowe drzwi. Wygrzebała klucz z kieszeni i próbowała wcelować nim w dziurkę. Po 10 nieudanych próbach w końcu się udało. Drzwi puściły a ona weszła do środka. Skierowała się do małego pokoiku dziewczynki niesionej na rękach. Przebrała ją w różową piżamkę i położyła do łóżka. Gdy już wychodziła usłyszała ciche chrząknięcie. Odwróciła się.
-Julie? - spytała słabym głosem Nadia
-Tak kochanie? - odpowiedziała cofając się do łóżka siostry.
-Nie zostawisz mnie , prawda ?
-Nie. Nie zostawię.
-Ale mama mnie zostawiła i ty też możesz mnie zostawić - w tym momencie po policzkach dziewczynki pociekły łzy - Myślisz że mama nas kochała?
-Koteńku , ja tak nie myślę ja to po prostu wiem.- szepnęła jej na ucho Julie- Damy radę , obiecuję.- Julie podniosła Nadię z łóżka i przytuliła mocno . - Kocham cię kruszynko - ucałowała ją w policzek i położyła z powrotem - Śpij dobrze
Julie zgasiła światło i ruszyła do swojego pokoju w odcieniach ciemnej czekolady. Ubrała się w cienką czarną piżamę i weszła pod ciepłą kołdrę. Głęboko się zastanawiała jak sobie z tym wszystkim poradzi ma w końcu tylko 18 lat. Leżała długo wpatrując się w sufit. Myśląc o zdarzeniach ostatniego dnia. Słowa mamy przed jej śmiercią obijały się echem o jej głowę.
"Nigdy nie zapominajcie o sobie , macie tylko siebie "
Nie była w stanie zdecydować czy oddać Nadię. Miała już 18 lat mogłaby zostać jej prawnym opiekunem , ale był tylko jeden haczyk. Nie wiedziała czy da sobie radę. Będzie też trzeba sprzedać ten dom, jest za duży na nas dwie , wystarczy nam małe przytulne mieszkanko. Zdecydowała że zawalczy o Nadię i zapewni jej normalne życie , normalne dzieciństwo.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

